Orion x Walburga


15 lutego, 1960 rok. Właśnie tego dnia była rocznica ślubu Państwa Black. Dziesięć lat razem. Jednak nie zrobili żadnego wesela. W końcu kto by przyszedł? Z resztą chcieli mieć ten cały dzień tylko dla siebie. Wspominali te dni kiedy jeszcze chodzili do szkoły. Ganiali się po korytarzach, a Orion łapał  Burdzie za włosy. Zawsze dostawał wtedy solidnie po pysku, w końcu był od niej młodszy o całe sześć lat, jednak nigdy tego nie żałował. Ślizgonka zawsze uważała to za urocze, chociaż nigdy w młodości się do tego nie przyznała. Teraz wspominała to ze śmiechem na ustach. Pamiętała jak kiedyś obudziła się w swoim pokoju, a na szafce nocnej leżały najdroższe czekoladki z Miodowego Królestwa, a obok niewielki skrawek pergaminu. Było na nim napisane 'Kocham Cię'. Zatrzymała go do dnia dzisiejszego. Chłopak wpadał na nią na korytarzu niby to przypadkowo, dziewczyna dostawała wtedy szału, mimo że podobało jej się to. Gdy Ślizgon dostał się do drużyny quidditcha, ona zjawiała się na każdym jego meczu. Przychodziła nie zważając na to, że ukończyła już szkołę. Dla niej został najlepszym ścigającym z drużyny. Czasami nie bacząc na mecz wykonywał akrobacje. Raz nawet za pomocą magii w powietrzu narysował serce czerwonym dymem, który leciał za jego miotłą. Jednakże... Po jakimś czasie coraz rzadziej ze sobą rozmawiali. Oriona martwiło to niemało. To nie może być koniec! Ona jest za piękna! Ona jest mi przeznaczona! Nie!
Gdy tylko ukończył szkołę zjawił się pod jej domem. Grimmauld Place dwanaście. W dłoni trzymał bukiet kwiatów, mordowników. W otchłani jego kieszeni spoczywał piękny pierścień zaręczynowy. Zrobiony ze złota, oczko było ze szmaragdu. Otworzyła mu drzwi. Była zaskoczona. W jej szarych oczach pojawiły się nieliczne łzy. Zasłoniła usta dłonią ze zdumienia. Wzięła bukiet do ręki, ledwo utrzymując go. Orion wszedł do jej domu. Zdjął buty i szybko wszedł do salonu, gdzie właśnie odpoczywali Pan Pollux i Pani Irma. Uśmiechnął się i przywitał z nimi. Walburga ciągle w szoku stanęła obok niego. Wtem chłopak klęknął na jedno kolano przed dziewczyną, wyciągnął pierścionek i rzekł:
- Walburgo, proszę przyjmij ten pierścionek zaręczynowy na znak mojej miłości.
Przyjęła. Niedługo po zaręczynach był ślub. Walburga zmieniła ze swojego nazwiska panieńskiego Black, na nazwisko swojego męża - Black.

Tych chwil nie potrafili zapomnieć. Ruszyła w stronę łazienki, która była cała wyścielona marmurem. Właśnie odwiązywała czarny szlafrok. Miała długie blond włosy prawie sięgające bioder. Skóra była blada i gładka. Jej delikatny uśmiech wąskich warg chętnie skradał zmysły. Po chwili ukazała swoje nagie oblicze. Ciało było idealne. Pokreślone kobiece kształty na biodrach i piersiach. Usiadła na skraju wanny mocząc zgrabne nogi w wodzie. Temperatura była perfekcyjna. Po chwili do łazienki wszedł on. Był ubrany jeszcze w ciemny garnitur. Uśmiechnął się szarmancko w stronę swej żony i powoli składał ubranie na bocznej szafce. Miał męskie, dobrze zbudowane ciało. Włosy krótkie, czarne. Na twarzy delikatny zarost. Wskoczył od razu do wody, ochlapując tym Walburgę. Uśmiechnęła się, jednak zanim zdążyła jakkolwiek zareagować została wciągnięta w jego ramiona. Ich ciała złączyły się, spojrzeli sobie prosto w oczy. Jego dłonie powędrowały wzdłuż jej ciała, zatrzymując się na okrąglutkich biodrach. Po chwili złapał jej dolną wargę w swoje białe zęby. Przyciągnął do siebie i wpił się w jej piękne usta, zaczynając namiętny pocałunek. Spowiła jego szyję rękoma. Ich usta zaczęły odrywać się od siebie, jednak zaraz znów się łączyły. Dziki i pełen zmysłowości pocałunek trwał parę minut, mimo że zdawało im się jakby minęła zaledwie sekunda. Otarła się o jego ciało, a on ją objął ciepło. Czuła się w jego objęciach błogo. Orion namydlił swoje dłonie i zaczął jeździć nimi po ciele kobiety. Robił to dość subtelnie. Ona tylko opierała się o jego klatkę piersiową rozmarzona. Gdy wymył ją dokładnie zaraz wyszła z wanny. Niedługo dołączył do niej jej mąż, który opatulił ją od tyłu ręcznikiem. Musnął jej szyję i zaczął delikatnie wycierać ciało Walburgi, a ona jego. Schyliła się po swój szlafrok i ubrała go na siebie, związując. Nie czekając na męża pognała w kierunku ich sypialni. Usiadła na łóżku, wyciągając wcześniej flaszkę Ognistej Whisky. Rozlała trunek do dwóch kieliszków i czekała na niego z nogą na nodze. Niedługo zjawił się u progu drzwi w samej koszuli i bokserkach. Posłał jej szarmancki uśmiech i usiał obok niej, chwytając kieliszek do ręki.
- Na zdrowie Młodej Pary! - Zaśmiał się głośno wypijając zawartość wraz z żoną.
- Orionie, co myślisz, by wreszcie spłodzić potomka? - zapytała krótko, patrząc na niego poważnie.
- Myślałem nad tym od jakiegoś czasu. W końcu twój brat ma już trójkę dzieci.
- Ale tylko dziewczynki. - Uśmiechnęła się - Wiesz dobrze, że w rodzie ważniejsi są chłopcy.
- Oczywiście, że wiem, Burdziu. - Rozlał im jeszcze po whisky. - Masz pomysł na jakieś imię?
- Syriusz. Psia gwiazda.
Kiwnął tylko głową.
- A dla dziewczynki?
- Nie będzie dziewczynki! Chce chłopca. - Uśmiechnęła się łagodnie.
- Oj, Walburdziu. Wiesz, że nawet magia nie ma na to wpływu.
- Wiem o tym dobrze. Później pomyślimy nad dziewczęcym imieniem. Zawsze chciałam mieć Syriusza.
Wypili zawartość kieliszka.
- Kocham cię, Walburgo. - Odstawił oba kieliszki i zaciągnął ją na łóżko. Zdjął z niej szybko szlafrok jak dziki i rzucił go w kąt pokoju.
- Ja ciebie również. - Westchnęła błogo odgarniając włosy z dołu by ją nie ciągnęły. Chwyciła za jego białą koszulę i zajęła się małymi guzikami. Uśmiechała się subtelnie.
- Mimo, że już tak długo jesteśmy razem zawsze kochamy się jak ten pierwszy raz. - Musnął delikatnie jej usta. Gdy rozpięła jego koszulę zdjął ją rzucając byle gdzie. Poczuł jej delikatnie dłonie na swojej klatce piersiowej.
Orion chwycił delikatnie ją w biodrach, zniżył się całym ciałem, jeżdżąc dłońmi po jej udach. Zgięła nogi w kolanach i delikatnie opierając się o ramę łóżka obserwowała go podniecona. Polizał ją delikatnie po wargach sromowych. Wzdrygnęła się delikatnie. Po chwili zaczął ją zawzięcie pieścić językiem. Walburga jęknęła cicho z rozkoszy i odchyliła głowę w tył, przymykając powieki. Czuła dokładnie jego ciepły i wilgotny język, który jeździł po jej całym kroczu. Wzdychał przy tym cicho, jego męskość już nabrzmiała co było widać w jego bokserkach. Lizał ją namiętnie bawiąc się jej łechtaczką. Oddech kobiety był coraz szybszy, co jakiś czas z jej ust wydobywał się cichy dźwięk wskazujący, że było jej dobrze. Podniosła plecy i obserwowała z góry niewielkie ruchy głowy Oriona. Wzdychała cichutko. Wplotła palce we włosy kochanka, który nieprzerwanie starał się ją zadowolić swym językiem i ząbkami. W pewnym momencie wyszeptała cicho jego imię, jej oddech był już niekontrolowany. Padła na pościel i sapała coraz głośniej. Czuła wzrastające podniecenie. Mężczyzna słyszał to dobrze, przyspieszył ruchy języka aż w końcu doznała orgazmu. Brunet podniósł się delikatnie, oblizując wargi. Rzucił się na nią dziko i objął ją mocno, śmiejąc się cicho pod nosem. Walburga stópką zsunęła z jego bioder bieliznę, a potem otarła się kroczem o jego nabrzmiałą już męskość. Jej kuszący uśmiech mówił jedno. On wiedział dokładnie czego pragnęła. Zawisł nad nią i powoli wsunął się w pochwę. Gwałtownie ścisnęła pięści na kołdrze, spinając również inne mięśnie. Położył dłonie między jej głowę i zaczął się w niej poruszać. Z początku dość subtelnie i powoli, by mogła przyzwyczaić się do jego członka. Spod przymrużonych oczu patrzyła na niego. Oddychając dość głośno dmuchała ciepłym powietrzem na jego klatkę piersiową. Gdy mężczyzna przyspieszył swoje ruchy przeniosła dłonie na jego ręce, delikatnie je tam zaciskając. Napierał na nią całymi siłami, jednak ona zaledwie tylko sapała głośno. Wiedział, że się z nim tak droczy. Uwielbiał jej jęki. Wsuwał się w nią i wysuwał dość szybko, ale też i namiętnie. Był bardzo zmysłowy i czuły w swoich ruchach. Gdy usłyszał pierwszy jęk nabrał więcej motywacji. Uśmiechnął się pod nosem, nie przestając penetrować jej pochwy. Kobieta podniecona niemało objęła jego plecy nogami. Chciała tylko więcej i więcej. Nie wytrzymała w końcu, z jej ust regularnie wydobywały się ciche jęki, proszące o więcej doznań. A Orion jej nie zawiódł. Trwało to paręnaście minut. W końcu ruchy mężczyzny były już tak szybkie, że na jego wiek to prawie było niemożliwe. Nie wytrzymał ani chwili dłużej. Doszedł w niej.
I wtedy...
Wtedy wszystko się zaczęło...
On. Syriusz. Jeszcze nie wiedział, że tak się nazywa, ale z góry został tak nazwany. Nieświadomy jeszcze, że to on będzie tym wybranym. Niosąc ze sobą trzydzieści dwa chromosomy musiał przebyć długą drogę nim dotrze do celu. Machał pośpiesznie ogonkiem. Poruszał się zaledwie 0,1 milimetra na sekundę! Przepychał się w szyjce macicy przez inne spermatozoidy. Nie było to łatwe zadanie. Tylko jednemu spośród miliona uda się to zrobić. Macica była wielka. Przynajmniej teraz dla niego taka się wydawała. Nim dostał się do niej już myślał którą stronę wybrać. Prawą czy lewą? Przecież od tego zależy jak jego dalsze życie się potoczy! Może żyć jedynie dwadzieścia pięć godzin, może się nieco bardziej poszczęści i czterdzieści osiem godzin wytrwa... Jednak celem i marzeniem każdego plemnika było dojść do tego jajowodu, który był aktywny i wbić się w komórkę jajową. Teraz Syriusz musiał wybrać. Czy prawo czy lewo...ostatecznie wybrał lewą stronę. Starając się spieszyć płynął wzdłuż jajowodu. Wielu już było przed nim, niektóre już nawet dziobały jej błonę. W końcu 'dobiegł' do jajnika szukał gamety. Znalazł ją! Ruszał witką jak nienormalny, chciał już się za wszelką cenę dostać, płynął coraz szybciej...szybciej...aż w końcu się przebił!
I tak oto zaczął się żywot... no może dopiero jako zarodek, ale już żywot Syriusza Blacka trzeciego.





Polecam filmik.

5 komentarzy:

  1. Kurde...nie dość, że się podnieciłam to jeszcze dzięki Tobie polubiłam ten pairing. Tak..tak bardziej polubiłam w sensie xD W ogóle dawno nie czytałam dobrego hentaica ~ *^*
    A opis przeżyć Syriusza jako plemnika był fenomenalny i mnie po prostu rozwalił XDDD


    "Wspominali te dni przy kiedy jeszcze chodzili do szkoły" <- Nie bardzo rozumiem po co tam to 'przy'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba kwiatuszku XD

      a już to poprawiam, bo poprawiałem to zdanie na całkiem inne i dlatego XD

      Usuń
  2. Burdziu!!! So cute.
    O mega,mega,mega awesome! Jesteś genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. piszę komentarz w trakcie czytania, żeby niczego nie ominąć :D
    - Burdzia <3 !!!
    - Walburga zmieniła ze swojego nazwiska panieńskiego Black, na nazwisko swojego męża - Black. - jebłam totalnie :D !!!!!!!
    - Kocham cię, Walburgo - brzmi tak groteskowo, że śmieję się sama do siebie XD
    - Machał pośpiesznie ogonkiem. - Dżizas, wyobraziłam sobie Syriusza z takim ogonkiem plemnika, jak się uśmiecha kretyńsko i nim macha :D!!!!
    - na końcu wyobraziłam sobie miniaturowego Syriusza, który krąży w środku Walburgi i rozkminia, w którą stronę ma iść :D

    - chyba się zakochałam w Orionie
    - seksu mi się zachciało, weź.

    dobra notka! :D pisz więcej o BURDZI i moim ukochanym, super Ci to idzie :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog i rozdział ! :D polecam mój http://splonieszwpiekle.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń